> obwód witebski > rejon miorski > wieś Zabłocie > Ziemia ojczysta Henryka Dmochowskiego
Ziemia ojczysta Henryka Dmochowskiego

Ziemia ojczysta Henryka Dmochowskiego


 - . Henryk Dmochowski (1810-1863). Rzeźbiarz, uczestnik powstań narodowych 1831 r i 1863 r. Urodzony w Zabłociu, poległ w Józefowie koło Porzecza (pow. dzisneński)

Henryk Dmochowski (1810-1863). Rzeźbiarz, uczestnik powstań narodowych 1831 r i 1863 r. Urodzony w Zabłociu, poległ w Józefowie koło Porzecza (pow. dzisneński)

 - . Henryk Dmochowski, 1858 r. Pomnik nagrobny żony Heleny i dwojga zmarłych dzieci na cmentarzu Laurel Hill w Filadelfii

Henryk Dmochowski, 1858 r. Pomnik nagrobny żony Heleny i dwojga zmarłych dzieci na cmentarzu Laurel Hill w Filadelfii

Posąg zwrócony ku rzece

Deszcz działa na marmur jak na mydło. Rzeźba z mydła stojąca pod gołym niebem rozpłynie sie po paru latach. Marmurowy posag pięknej kobiety, wystawiony na deszcz, wiatr i mróz, po kilkuset latach zmieni sie w obły slup. Tempo erozji zależy od jakości marmuru i kwasoty deszczu.

Dziś, po 142 latach, rysy twarzy są już zupełnie zatarte: zostały wgłębienia po oczach, wzgórek nosa, zarys ust, owal policzków. Siedząca kobieta pochyla głowę nad dwójką niemowląt, które trzyma na rękach. Ich twarze też juz rozmyła erozja. Bliźnięta? Napisy wykute przez rzeźbiarza na czterech stronach postumentu są już niemal całkowicie zatarte. Na szczęście zostały kiedyś spisane na papierze, który w tym wypadku okazał sie trwalszy.

Historia Warszawy leży na Powązkach, historia Lwowa na cmentarzu Łyczakowskim, Łodzi - na Dołach, Wilna - na Rossie, Filadelfii - na cmentarzu Laurel Hill.

Ten położony na wysokim brzegu rzeki Schuylkill rozległy cmentarz liczący 165 lat mieści groby wielu wybitnych obywateli miasta. Przewodnik oprowadzający turystów zatrzymuje sie przy pomnikach i wspaniałych grobowcach, wylicza nazwiska znane i zapomniane, przypomina zasługi i fortuny, opowiada anegdoty i plotki o lokatorach podziemnego miasta. Stałym punktem programu takich wycieczek jest znajdująca sie na północnozachodnim krańcu cmentarza, na skraju zadrzewionej skarpy spadającej stromo ku rzece, rzeźba przedstawiająca młodą, piękną kobietę, trzymającą na rekach dwoje dzieci. Wyrzeźbione w marmurze twarze matki i dzieci straciły już indywidualny wyraz, mimo to monument jest wciąż symbolem macierzyństwa, miłości, bólu i żałoby.

Opowiada tę historię Ron Avery, autor strony internetowej zatytułowanej Philadelphia Oddities, czyli Ciekawostki Filadelfii. Pisze: "Pomnik Matki i Bliźniąt na cmentarzu Laurel Hill.

1. Wielu uważa wiktoriański cmentarz Laurel Hill, położony na wzgórzach i rozciągający się na bez mała 40 hektarach (95 akrów), za najbardziej fascynujące miejsce w Filadelfii.

2. Otwarty w 1836 roku i zapełniony tysiącami posągów, nagrobnych płyt i wyniosłych pomników cmentarz jest zarazem miejscem spoczynku i ogrodem rzeźby, zaliczonym do zabytków historycznych klasy krajowej.

3. Ze wszystkich pomników, jakie się tam znajdują, jeden wyróżnia sie szczególnie swym patosem i siłą wyrazu. Jest to rzeźba przedstawiająca matkę trzymającą na ręku bliźnięta. Wyrzeźbił ją mąż zmarłej i ojciec dzieci. Ustawił pomnik tak, że widać z niego miejsce, gdzie dzieci utonęły w rzece Schuylkill. Przez długi czas przewodnicy cmentarni opowiadali, ze matka i dzieci utonęli razem wskutek nieszczęśliwego wypadku podczas przejażdżki łodzią. Jednakże w rejestrach cmentarza pochówek dzieci wpisany jest pod data 6 marca 1855, a matki 27 lipca 1857 r. Ojciec, Polak, nazywał sie Henryk Dmoghowski-Saunders (albo Sanders), był rzeźbiarzem i jego popiersia Tadeusza Kościuszki i Kazimierza Pułaskiego można oglądać w budynku Kapitolu w Waszyngtonie. Okoliczności śmierci matki i bliźniąt nie są do końca wyjaśnione, wiele pytań pozostaje bez odpowiedzi. Niewiele też wiadomo o rzeźbiarzu ponad to, ze po ukończeniu smutnego pomnika powrócił do Europy i nigdy więcej nie odwiedził Ameryki. Czas i erozja zatarły wiele szczegółów marmurowego posagu. Na trzech stronach postumentu są napisy w języku polskim i angielskim. Tyle Ron Avery.

90 lat później, 30 października 1948 roku siostra M. Liguori, HFN, spisała teksty wykute przez artystę na wszystkich stronach cokołu. Po stronie północnej napis brzmiał:
To the memory of Helena Schaff, wife of Henry Dmochowski Saunders, born in Neustadt on the Rhine, May 24, 1823. Died in Philadelphia July 8, 1857, her children repose with Her.

Napis na prawej (wschodniej) stronie jest w języku polskim:
Przyjacielu!
Coś wszystko stracił
Co najdroższe na świecie
Ojczyznę,
Rodziców, Przyjacieli,
Żonę, Dzieci -
Poświęć tu współczucia łezkę
Mojej Helenie.


Na stronie lewej (zachodniej) po angielsku, w przekładzie:
Żyjemy czynem nie latami
Myślą, nie oddechem
Uczuciem, nie liczbową skalą
Czas mierzymy uderzeniami serca
Ten żyw, kto myśli najgłębiej
Najszlachetniej czuje
Czyni najlepiej.


Łacińska inskrypcja na południowej stronie była już w 1948 roku nieczytelna. Siostrze Liguori udało sie odczytać jedynie datę umieszczona na dole "Nov. 29, 1858" - jak można przypuszczać - datę ukończenia pomnika.

Zanim czas i erozja zatrą do końca napisy wyryte w marmurze, spróbujmy wyjaśnić bliżej okoliczności śmierci matki i dzieci, opowiedzieć więcej o tragedii artysty - męża i ojca.

Był Polakiem, nazywał sie Henryk Dmochowski, a w amerykańskim okresie życia występował pod nazwiskiem Henry D. Saunders. Urodził sie w 1810 roku na Litwie, w Zabłociu kolo Brasławia, w rodzinie szlacheckiej. Jego ojciec Michał był sekretarzem Komisji Edukacji Narodowej w Wilnie. W latach 1827-30 Henryk studiował prawo i sztuki plastyczne na Uniwersytecie Wileńskim.

Walczył w powstaniu listopadowym na Litwie w 1831 roku w partyzanckim oddziale pułkownika Józefa Zaliwskiego, a po upadku powstania udał sie na emigrację do Francji. W latach 1833-34 wziął udział w nieudanej wyprawie Zaliwskiego, której celem było wzniecenie powstania w zaborze rosyjskim. Zatrzymany przez władze austriackie, został skazany na 5 lat wiezienia, wyrok odbył w twierdzy Kufstein, a po zwolnieniu w 1841 roku udał sie ponownie do Francji.

Tutaj podjął studia rzeźbiarskie pod kierunkiem francuskich mistrzów (m.in. Davida D'Angers). Oprócz tradycyjnych form rzeźby uprawiał także rzeźbiarską satyrę polityczną: bodajże najbardziej znanym jego dziełem z tego okresu był medalion w kształcie spluwaczki, przedstawiający Jakuba Szelę i kanclerza Metternicha, sprawców rzezi galicyjskiej w 1846 r.

Podczas Wiosny Ludów przebywał w Wielkopolsce, gdzie wykonał m.in. projekt pomnika Powstańców Wielkopolskich poległych pod Miłosławiem w 1848 r.

W 1851 roku znalazł sie w Londynie, a w następnym roku wyjechał do Stanów Zjednoczonych i osiadł w Filadelfii. Tutaj rozwinął ożywioną działalność artystyczną, rzeźbił medaliony portretowe, popiersia znanych osobistości, wystawiał w Akademii Filadelfijskiej, otworzył szkołę rzeźby. Wystawiał także w Waszyngtonie i zabiegał w Kongresie o zamówienia na rzeźby wybitnych osobistości amerykańskich z przeznaczeniem dla Kapitolu. Artysta zarabiał w tym czasie na życie wykonywaniem mniejszych prac, głównie medalionów portretowych. Udało mu sie sprzedać Kongresowi w 1857 roku za 500 dolarów marmurowe popiersie Kościuszki, ale do końca pobytu w Ameryce bezskutecznie zabiegał o sprzedaż popiersia Pułaskiego. (Kongres wyasygnował pieniądze na ten cel dopiero w 1882 roku, przeszło 20 lat po wyjeździe Dmochowskiego z USA).

W dwa lata po zamieszkaniu w Filadelfii Dmochowski poznał i poślubił Helenę. W korespondencji Joachima Lelewela znajdujemy następujące informacje na jej temat: "Henryk Dmochowski, w roku zeszłym (1853) w sierpniu ożenił się z panną Heleną Schaaff rodem z Bawarii nadreńskiej. Jest artystką na fortepianie, jest przystojna, ma lat 25, pięknie gra, nawet uważana jest za pierwszą pianistkę w Filadelfii".

Dzieje małżeństwa Henryka i Heleny Dmochowskich znamy z zachowanej korespondencji Dmochowskiego do Henryka Kałussowskiego, przyjaciela mieszkającego w Waszyngtonie. W listach z 1854 roku pojawiają sie kilkakrotnie wzmianki o kłopotach zdrowotnych Heleny Dmochowskiej. O tym jednak, że była w ciąży dowiadujemy sie dopiero po nieszczęśliwym rozwiązaniu: pierwsze dziecko tego związku urodziło sie martwe i Helena omal nie przepłaciła życiem trudnego porodu. Z dalszych listów wynika, ze Helena Dmochowska bardzo powoli wracała do zdrowia; jeszcze w czerwcu Dmochowski pisał: "Moja biedna żona bardzo słaba, nie może dobrze chodzić lubo dość dobrze wygląda".

W dwa lata później Helena Dmochowska znowu jest w ciąży, poród znowu jest trudny i kończy sie śmiercią dziecka i matki. Zrozpaczony Dmochowski donosił o tym Kałussowskiemu w liście z 11 lipca 1857 r.: "Umarła moja biedna, kochana, nieoceniona Helena, po dwóch dniach niewypowiedzianych cierpień a pięciu godzinach najokropniejszych operacji.

Wychodzący w Filadelfii tygodnik kulturalny Fitzgerald's City Item zamieścił 18 lipca 1857 r. zawiadomienie o śmierci "w dn. 8 lipca P. Dmochowskiej Saunders, z domu Schaaff, urodzonej w Neustadt (Palatinate) Germany, żony Henryka D. Saundersa, wiek 35 lat". Obok czytamy, ze P. Saunders była dobrze znana redakcji, a jej śmierć jest "stratą, którą długo i boleśnie będzie odczuwać szeroki krąg przyjaciół. Była młoda, utalentowana i zasłużona; mila towarzyszka, kochająca i wierna zona, prawdziwy przyjaciel".

W liście do Kałussowskiego z 13 lipca Dmochowski pisał przyjacielowi, jak zamierza uczcić pamięć utraconej żony: "Po okrutnej stracie jaką poniosłem nic innego mi nie pozostaje tylko poświęcić jej pamięci pozostałe dni moje, a czas mój oddać wcieleniu tej pamięci w przyzwoity pomnik". Praca nad rzeźbą zajęła artyście blisko półtora roku. Dmochowski borykał się z trudnościami materialnymi, bezskutecznie poszukiwał nabywcy na popiersie Pułaskiego, najbardziej jednak dokuczało mu uczucie pustki po utracie Heleny. W listach Dmochowskiego do Kałussowskiego coraz częściej pojawia sie wątek powrotu na Litwę, ale zamiar ten zrealizuje dopiero w 1861 roku. Przedtem jednak ukończył pomnik, co nastąpiło w końcu 1858 roku. 28 września tego roku Dmochowski pisał do Kałussowskiego: "Skończę moją statuę pojutrze, a 14 Oktobra na moje urodziny spodziewam sie postawić pomnik gotowy na smętarzu i karierę moją dotychczasową w Ameryce zapieczętować".

Z listu datowanego 16 listopada można wnosić, że rzeźba jest już gotowa i była przedmiotem wzmianek w lokalnej prasie: "Tutaj wszystkie lepsze dzienniki w podobnym guście wspomniały o mojej grupie". A dalej: "miałem głowę zakłopotaną i smutek mnie gnębi znowu okrutnie tak że rady sobie dać nie mogę. I jak postawię statuę na Mogiłkach, to już nie wiem co dalej pocznę. Zdaje mi sie, ze już nic innego nie mam zrobić na sumieniu".

Filadelfijski tygodnik Fitzgerald's City Item 13 listopada 1858 bardzo przychylnie pisał o "grupie Saundersa": "Grupa jest monumentalna; główna postać jest zamierzona jako portret i zdaniem tych, którzy znali osobę portretowaną, podobieństwo jest doskonałe. Portret jest niebezpiecznym elementem w sztuce, wiele dobrych obrazów historycznych fatalnie ucierpiało przez jego nieroztropne wprowadzenie, ale w tym przypadku subtelne klasyczne cechy umacniają wdzięczną postawę i nadają całej grupie piękno, które jest niezależne od podobieństwa. Wyrażają wszelkie uczucia melancholii, jakie powinna zawsze posiadać monumentalna postać, a przez dosłowne podobieństwo wyrażają znaczenie, jakie artysta najczęściej musi sobie wyobrazić. Gdyby artysta zmierzał do ideału macierzyńskiej czułości i żałoby, nie mógłby uzyskać bardziej szlachetnego rezultatu, niż ten, jaki osiągnął przez absolutną siłę prawdy". Dalej Fitzgerald's City Item informuje, ze "rzeźba jest do obejrzenia w domu artysty przy ul. Locust i będzie przeniesiona za tydzień lub dwa na cmentarz Laurel Hill".

Dmochowski pozostał w Ameryce jeszcze dwa i pół roku, które zeszły mu głównie na daremnych usiłowaniach sprzedaży popiersia Pułaskiego. Cały ten czas klepał biedę, a odpływając 1 kwietnia z Nowego Jorku do Europy zostawił długi, które sam obliczył na łączną sumę 1167 dolarów i 30 centów.

Jego dzieje po powrocie na Litwę to osobny rozdział z tragicznym zakończeniem: po wybuchu powstania styczniowego Henryk Dmochowski mianowany został komisarzem Rządu Narodowego na powiat dzisnieński. W marcu i kwietniu 1863 r., w rezultacie energicznej akcji werbunkowej, stworzył znaczny oddział powstańczy. Poległ w walce z wojskiem rosyjskim 14 maja 1863 w Jozefowie kolo Porzecza, pow. dzisnieński.

Tadeusz Walendowski
Przegląd Polski
Fragmenty
http://www.dziennik.com/www/dziennik/kult/archiwum
(A.O.)


Co warto zobaczyć:
Utracona spuścizna
Znani ludzie

Znajdź swoich krewnych na Białorusi i Litwie
Znajdź krewnych i przodków w Białorusi, Polsce, Litwie