> ̳ > > >
.
.

| -

Moja prośba
Gdzie dowiedzieć się o grobie mojej babci ,która prawdopodobnie pochowana jest na cmentarzu w Nalibokach,na przełomie 1939/40r.Została zastrzelona ,w czsie aresztowania dziadka
"Czas" nr 175 z dnia 29.10.1864r.

Naliboki 1864r.

Wiestnik Wileński zapisuje ciągle różne objawy przychylności ludu litewskiego do Moskwy i schizmy, a wszystkie te objawy są niby dobrowolnymi. Jak na Zachodzie głosowanie powszechne stało się w rękach władzy narzędziem, tak bardziej to jeszcze przedstawia się nad rządem rosyjskim. To tu odróżni , co dobrowolne a co przymusowe ? Nie potrzebuje też zawsze rząd rosyjski uciekać się do głosowania powszechnego, jeżeli chce gdzie wywołać manifestację dla siebie korzystną. Od tego są sprawnicy i inni niższych stopni czynownicy, od tego zresztą wójci, chłopi zmoskaleni w wojsku. I tak na przykład wójt we wsi Łuczajn w powiecie wilejskim, Guberni Wileńskiej, w kraju gdzie przed rozbiorem Polski nie powstała noga Moskala, prócz tych, których z głębi Moskwy prowadzili jeńcem, Batory lub królewicz Władysław, ofiarował Murawiewowi obraz Świętego Michała, a ten kazał oznajmić gminie Łuczajskiej, że włościanie sami to pojmują, iż nie są Polakami lecz Rosjanami, chociażby też wiara ich była katolicką, i że mieszkając na ziemi rosyjskiej, zawsze sprawować się będą jako prawdziwi Rosjanie, poddani Cara rosyjskiego. Zapewne włościanie łuczajscy z zdziwieniem się dowiedzą, że są Rosjanami, boć to właśnie trzy lata temu gdy przystępowano w tej samej wsi, złożonej w znacznej części z wyznawców kościoła wschodniego, do wyboru starszyzny, a obecnie termin wyższy urzędnik zapytał: czy są między nimi piśmienni, odezwały się liczne głosy. Pokazało się jednak, że wymagano nie polskiego, lecz rosyjskiego pisma; na powtórne więc zapytanie urzędnika, kilkuset gospodarzy zebranych z zdziwieniem po sobie spoglądać , bo zdawało im się być rzeczą niepojętą, aby włościanin litewski miał znać obce języki. A teraz nagle się dowiadują, że są Rosjanami.

Wsławione przez poetów naszych Radziwiłłowskie Naliboki wyparły się i polszczyzny i ruszczyzny, a mają odtąd moskiewskiego używać języka i nie robić w nim błędów gramatycznych. Wiestnik Wileński ogłasza osnowę uchwały gminy nalibckiej z której najlepiej poznać wpływy i autora owej uchwały. Jest to ciekawy dokument, opisany po rosyjsku to jest językiem nieużywanym dotąd w Nalibokach i z datą wschodniego kalendarza lubo Naliboczanie są katolicy.

1864 roku 30-go sierpnia, my niżej podpisani włościanie gminy Naliboki, pomodliwszy się w dniu dzisiejszym za zbawcę naszego cara Aleksandra Mikołajewicza, zgromadziliśmy się wszyscy do domu zarządu gminy naszej, gdzie pozdrawiając się nawzajem w dniu tym wielce radosnym, rozmyślaliśmy nad wytępieniem języka polskiego, albowiem w ciągu kilkuset lat tak naczelnicy nasi jako i właściciele mówili z nami tylko po polsku, a w ciągu tych kilkuset lat nie mogli zniweczyć rodowitej mowy naszej, a zatem postanowiliśmy, aby nikt z nas i z rodzin naszych nie mówił po polsku, a zarazem, aby wyrazów języka rosyjskiego nie wymawiał nieprawidłowo (niegramatycznie), a za taki każdy nieprawidłowo wymówiony wyraz rosyjski pobierać się ma po ¼ kopiejski srebrnej bez żadnego wyjątku; pieniądze zaś w ten sposób zebrane mają być oddane na użytek naszej szkoły ludowej do nauki dzieci naszych.
Czyż w akcie tym nie poznać ręki nauczyciela wiejskiego zesłanego dla propagandy języka moskiewskiego?
Któż by z chłopów pomyślał o uczeniu się języka nie tego jakim się mówi, i o trzymaniu się w nim prawideł gramatycznych. Czyż to nie przypomina znanej już metody gdzie indziej do nauczania obcego języka, gdzie każdy wyraz powiedziany w języku ojczystym zapisany był na tabliczce i liczony na karę.
Wiestnik przytaczając tę uchwałę nalibockiej gminy, robi tę uwagę, że nie należy mieszać katolicyzmu z polonizmem, gdyż naliboczanie są przecież katolikami. Tymczasem Wiestnik uważa prawosławie i moskalizm za jedno i to samo.

spasibo za foto, a na klatbisce esj zahoronenija latyshei

*
*
*
*