> ̳ > > >
.
.

| -

(): 1920-1930-x
"Dziennik Wileński" nr 276 z dnia 10 października 1934r.

Z Kraju
10-lecie Korpusu Ochrony Pogranicza

W granicznych miasteczkach województwa wileńskiego i nowogródzkiego w najbliższa niedziele odbędą się uroczystości w związku z 10-leciem K.O.P.
W miasteczkach i miastach: Dziśnie, Łużkach, Wilejce, Duksztach, Święcianach,Wołożynie, Iwieńcu, Rubieżewiczach, Stołpcach itd. odbędą się uroczyste defilady i żołnierskie obiady. Po obiedzie nastąpią zawody sportowe, wyścigi konne, przedstawienia, rewie, odczyty, akademie i rauty.

Społeczeństwo kresowych miast i miasteczek w dniu tym ofiaruje oddziałom K.O.P. cenne upominki w postaci fanfar, trąbek, proporców itp.
"Gazeta Polska" nr 298 z dnia 27.10.1934r. zamieściła reportaz z Obchodów 10-lecia KOP w Iwieńcu pod tytułem "Z wizytka u kopistów w Iwieńcu".
Malutkie miasteczko, położone w odległości 15 km od granicy, jeżeli nie jest dziś wsią jak wiele innych, ma to do zawdzięczenia jedynie KOP -owi. KOP sprawił, że wybudowano w nim elektrownię, tartak, że powstała tam ogromna spółdzielnia, regulująca ceny w całej okolicy, że wreszcie wyrwano ludność z apatii, która charakteryzuje przede wszystkim chłopa białoruskiego.
Właściwie trudno go nazwać białoruskim, aczkolwiek nie mówi po polsku, w przeciwieństwie do swego dziecka, kształcącego się w polskiej szkole powszechnej.
Stara cerkiew iwieniecka świeci pustkami, pop wyemigrował przed laty do innych okolic, bo w miasteczku mieszkają tylko 2 rodziny prawosławne.
Wieśniacy zapytani o narodowość odpowiadają stereotypowo:
- My panoczku tutejsze, polskie.
Rosja Sowiecka nie nęci mieszkańców przygranicznych. Zetknęli się oni nieraz z uchodźcami z Sowietów, nieraz oglądali z daleka wysiedlone wioski i dziś już mają własne zdanie o swoich sąsiadach i ich życiu.
Święto 10 lecia KOP-u stało się dla miejscowej ludności manifestacją wdzięczności, przejawiającej się nie tylko w upominkach i adresach.
Społeczeństwo iwienieckie złożyło na ręce dowódcy Batalionu między innymi następującą uchwałę rady gminy:
Za ustanowienie ładu i porządku na naszej granicy, za bezpieczeństwo zapewnione każdemu obywatelowi, za pomoc ofiarną w dniach klęski pożaru i powodzi za pracę kulturalno oświatową, za uświadamianie obywatelskie oraz za serce okazywane biednej ludności i dzieciom, z okazji 10-tej rocznicy objęcia przez Korpus Ochrony Pogranicza służby na naszej granicy postanawiamy ku chwale imienia bohaterskich obrońców pogranicza i wiecznej pamięci potomnych wznieść pomnik wdzięczności w postaci szkoły pod nazwą : Publiczna Szkoła Powszechna III stopnia imienia KOP w Iwieńcu.
Ze swej strony KOP dołożył wszelkich starań, ażeby pamięć 10-lecia pozostawiła głębsze ślady w sercach mieszkańców pogranicza. Zorganizowano więc wspólny obiad żołnierski, w którym wzięli udział najbiedniejsi, rozdano kilkaset książek do nauki dzieciom ze szkoły powszechnej i około 100 kompletnych ubrań, poświęcono fundamenty pod budowę nowego domu ludowego.
10 lecie było więc nie tyko zamknięciem bilansu pracy

dotychczasowej, ale i początkiem dalszych, długich lat, , w których znowu wzrosną nowe domy i szkoły, znowu zatętni żywa, codzienna praca.
Po obejrzeniu koszar świecących czystością, stajni stacjonującego w Iwieńcu szwadronu szwoleżerów, maneżu i boisk ruszyliśmy do miasteczka.
I tam na każdym prawie kroku widnieje piętno pracy kopistów: dom ludowy mieszczący się przy spółdzielni, przychodnia lekarska dla niemowląt, dla chorych, - wszędzie ład i porządek wojskowy.
Zaglądamy do poczekalni, gdzie siedzą chorzy: jest ich sporo. Przychodzą codziennie z coraz większą ufnością, z coraz większym przekonaniem , wyzbywając się powoli zakorzenionej od lat wiary w znachorów wiejskich, którzy jeszcze dziś niejednokrotnie aplikują chorym jako środek wewnętrzny naftę, parafinę i inne lekarstwa, przekraczające nieraz śmiałość fantazji.
Z przychodni udajemy się do szkoły powszechnej, mieszczącej się z braku odpowiedniego lokalu w trzech budynkach.
KOP budował bowiem szkoły tam, gdzie ich w ogóle nie było. Obecnie trzeba będzie pomyśleć o szkole iwienieckiej, gdyż nie odpowiada ona najelementarniejszym wymogom higieny.
Główny jej budynek zdradza wyraźną tendencję do runięcia. Fundamenty osiadły w ziemi, w izbach szkolnych brak światła i powietrza. Zaglądamy do wewnątrz. Z ciasnych, skrzypiących ławek podnoszą się wynędzniałe postacie dzieci, niektóre z nich w nowych ubrankach KOP-u.
Z oczu tej licznej gromadki widać, że wiele im brakuje do dobrego odżywiania, że tęskno im za słońcem i powietrzem, za radością rówieśników, którzy mogą ścigać się beztrosko po przestronnych halach i korytarzach szkół nowoczesnych.
W takich warunkach praca 9-cio osobowego personelu nauczycielskiego wymaga również wielkiego poświęcenia, tym bardziej, że trzeba stale wędrować z jednego końca miasteczka na drugi z powodu rozbicia szkoły na trzy budynki. Na tle tej rzeczywistości groteskowo wygląda fakt jaki zdarzył się w Wołmie, gdzie KOP dobudował parę izb szkolnych do starego budynku. Mianowicie zastępca inspektora szkolnego tamtego okręgu, który przyjechał przejąć nowy lokal i wziąć udział w uroczystości jego poświęcenia zakwestionował wymiary jednej z izb, aczkolwiek była ona prawie dwukrotnie obszerniejsza od dawnych.
Długość dobudowanej klasy okazała się za krótka o 50 cm. Dosłownie!
Przed odjazdem zajrzeliśmy jeszcze do chaty domorosłego rzeźbiarza, którego prac i zdolności nie ocenił dotychczas żaden fachowiec. Już z daleka spostrzegamy oryginalną bramę: wrót je strzegą rzeźbione w drzewie lwie głowy z kołami w zębach, oraz dwaj wsparci na mieczach rycerze.
Z frontowej ściany domu spoglądają najdziwaczniejsze postacie: syreny, święci w aureolach, chimery i zwierzęta, cała plejada ludzi i zwierząt malowana jaskrawymi barwami na deskach oszalowania, rzeźbiona. W izbie jest rojno od różnych figur w zbrojach i szatach kościelnych, z bronią, bez broni oraz malatur ściennych. Miłośnicy prymitywów powinni zapoznać się z pracami tego samorodnego talentu.

Wieczorem pożegnaliśmy gościnnych gospodarzy. W przeciągu tych trzech, stanowczo za krótkich dni, aby móc poznać dokładnie pracę i życie KOP-u zobaczyliśmy maksimum tego, co zobaczyć można. Wszystko razem przeplotło się najszczerszej nie tylko z radością KOP-owego żołnierza ale i z radością wsi. Było uroczystością nie z programów i afiszy, ale z wdzięczności i głębi duszy pochodzącą,w której nie brakło szczęśliwych łez i braterskich uścisków.

R.K.
Żołnierz Polski nr 21 z dnia 24.05.1925r. opublikował artykuł o KOP Iwieniec:

List żołnierski
Kochany Żołnierzu 2-ga Kompania 6-go Batalionu Ochrony Pogranicza (KOP Iwieniec), która pełni służbę graniczną na pododcinku Wołma, obchodziła bardzo uroczyście dzień 3 maja jako rocznicę wiekopomnej konstytucji.
Pluton będący w odwodzie, już od wczesnego rana przygotowywał się do kościoła. Chłopaki na gwałt czyścili trzewiki, dobierali mundury, hełmy, żeby jak najodświętniej, wystąpić i nie zrobić, broń Boże wstydu dowódcy kompanii.
Zbiórka ! Wiara wychodzi przed budynek, po raz setny jeden drugiemu obciąga mundur, poprawia pas, kołnierz, ostatni rzut oka na trzewiki, owijacze...Kilka próbnych chwytów na ramię i do nogi broń i za parę minut ukazał się dowódca kompanii, kpt. D. Sierżant R. zdał raport i po krótkim przeglądzie wymarsz do miasteczka Wołmy, oddalonego o 1 km. Na cmentarzu ustawiliśmy w kozły broń i weszliśmy dwójkami do kościółka, zostawiając przy broni posterunek. W kościele ten i ów sięgnął do kieszeni, by wyjąć książeczkę do nabożeństwa, a którzy nie mieli książeczek, z pamięci odmawiali modlitwy. Błądząc po ścianach i ołtarzach oczyma, porównywaliśmy ten skromny kościółek ze swoimi tam w głębi kraju. Wkrótce do kościoła weszły dzieci ze szkoły wołmiańskiej i szkół okolicznych.
Wreszcie odezwały się poważnym głosem dzwony i wierni zapełnili po brzegi świątynię. Wkrótce wyszedł ze mszą świętą ksiądz i rozpoczęła się suma, poprzedzona kazaniem i odczytaniem listu pasterskiego. Po mszy św. Te deum laudamus i Boże, coś Polskę, po czym wyszliśmy z kościoła i uszykowaliśmy się na placu, gdzie ksiądz w krótkich słowach wytłumaczył znaczenie tego święta narodowego zebranej ludności. Potem utworzył się pochód : na czele maszerował nasz pluton, za nim szły dzieci i ludność cywilna. Przed budynkiem urzędu gminnego przemawiał wójt gminy wołmiańskiej. Z zagranicy patrzyli na nas czerwoni synowie matuszki Rasiei (granica przechodziła od miasteczka o jakieś 150 m).
Po obejściu miasteczka pochód zatrzymał się pod krzyżem przy kościele, gdzie po odśpiewaniu Roty Konopnickiej pluton dziarskim krokiem odmaszerował do swych tymczasowych koszar (nowe na ukończeniu).
O godzinie 3 po południu staraniem zarządu szkolnego odbyło się przedstawienie dla naszego plutonu. Na całość złożyły się: jednoaktówka pod tytułem Dworek pod lasem i arcywesoła komedyjka U fryzjera. Uroczystość zakończyła się zabawą, na której grono podoficerów bawiło się ochoczo do białego rana. W.M.
Żołnierz Polski nr 10 z dnia 08.03.1931 r. informował:

ŻYCIE I SŁUŻBA ŻOŁNIERZY KOP

Pożar w Domu Żołnierza w Iwieńcu
W Iwieńcu wybuchł w Domu Żołnierza podczas zabawy pożar, który żołnierze w krótkim czasie zlokalizowali. Przyczyna pożaru była prawdopodobnie wadliwa budowa pieca.
"Żołnierz Polski" nr 14 z dnia 21.05.1935r.zamieścił informację:

Z życia wojska - Przysposobienie Wojskowe Iwieniec
Maszerują strzelcy, maszerują.

Przed paru dniami byliśmy świadkami licznie zebranych szeregów strzeleckich tutejszego ośrodka Przysposobienia Wojskowego Iwieniec. Na koncentrację oddziałów Strzelca przybyła z górą setka strzelców i strzelczyków.
W miasteczku wielkie poruszenie, bo oto ze wszech stron nadciągają dziarskie drużyny Strzelca budząc zazdrość tych, którzy jeszcze nie zrozumieli, co to za rozkosz być strzelcem.
Padają zewsząd pytania po co i gdzie zdążają?
- Nie na zabawę, czy też paradę, ale do pracy.
Strzelcy zostali skoszarowani. Zastosowano karność i dyscyplinę wojskową: pobudka to może jeden z najgorszych jej objawów, ale wiara na głos strzelca służbowego, jak na komendę, zrywa się na równe nogi dalej mycie, gimnastyka i kawa. Za chwilę zbiórka, raport, na prawo patrz! Czas płynął rozkosznie, mimo że kazano padać, szperać, podsłuchiwać i robić przepisowe skoki do natarcia.
Zmachana kompania wraca po ćwiczeniach do koszar. Wszyscy zamierają w bezruchu, zdaje się, że nic nie zdoła ich poruszyć.
Obiad rozlega się potężny głos służbowego. Na Sali ruch i zamieszanie. Słuchać tylko brzękanie menażkami, które za chwilę będą napełnione smacznym gulaszem.
Raduje się serce, raduje się dusza w młodym strzelczyku, gdy wsuwa wydzielaną potrawę, by nabrać sił do ćwiczeń polowych. Patrzy teraz ze smutkiem na pozostałą część w menażce żal mu wylać, lecz trudno, żołądek nie pozwala skończyć.
A kto chce rozkoszy użyć, niech idzie do P.W. służyć nuci jakiś wysoki i gruby strzelec i w rytm piosenki wali po repetę.
Godziny wieczorne płynęły na słuchaniu radia. Hallo. Hallo. Panu starszemu sierżantowi Kazimierzowi Piechockiemu za pomysł urządzenia radia na czas koncentracji wznosimy trzykrotny okrzyk Cześć!
Ogólnie całemu korpusowi podoficerskiemu batalionu KOP Iwieniec za okazanie nam żołnierskiego serca oraz za wypożyczenie radia serdecznie na tym miejscu dziękujemy.
Radio. Wiara skupiła się koło martwej skrzynki i oczekiwała , co będzie. Nagle coś ryknęło a kilku najbliżej siedzących zbladło ze strachu, jak gdyby zamierzali uciekać.
To wesoła lwowska fala wita wszystkich radiosłuchaczy, coś dalej mówiło Nastąpiło uspokojenie i zaciekawienie. A gdy Szczepcio i Tońcio rozpoczęli swoją pogawędkę, wszyscy poczęli płakać ze śmiechu i radości.
Oprócz radia wyświetlał pan instruktor oświatowy Zawiślak przeźrocza z życia strzelców w obozach, życie i czyny Marszałka.
W dniu 19.03. wzięliśmy udział w defiladzie, jako jedna tęga kompania strzelecka.
Postawa i dziarskim wyglądem poruszyliśmy wszystkich tak, że teraz porucznik Krzaczkowski będzie miał niemały kłopot, jak zaczną walić do Strzelca , nie tylko młodzi i starzy, ale i zastępy strzelczyń.

Strzelec Antoni Zołotar
Pododdział Pralniki gm. Iwieniec
Żołnierz Polski nr 16 z dnia 01.06.1939 r.

Służba i życie żołnierzy KOP
Wieczornica w Iwieńcu

W Iwieńcu urządzono wieczornicę, w czasie której wystawiono czteroaktową sztukę pod tytułem
Tajemnica słupa granicznego.
Po przedstawieniu odbyła się rewia, jaką zorganizowali żołnierze przy udziale Strzelczyń.
Długotrwałe oklaski były dowodem, że ludność cywilna docenia pracę i wysiłek KOP.
Czysty dochód w sumie 85 złotych, przeznaczono na Fundusz Obrony Narodowej.

A.Romanowicz
Gazeta "Żołnierz Polski" nr 21 z dnia 21.07.1939r. zamieścił informacje o Iwieńcu.
JAK ZABAWA TO ZABAWA W KOP IWIENIEC

Dnia 11.06.1939 r odbyła się na placu oddziału KOP w Iwieńcu zabawa ludowa. Żołnierze KOP oraz ludność cywilna bawili się wyśmienicie przy dźwiękach
orkiestry wojskowej.
Zabawa miała nadzwyczajne powodzenie. Urocze panny z Iwieńca dały dowód, że co jak co, ale tańczyć lubią.
Zabawę urozmaicały: wędka szczęścia, bieg w workach dla dorosłych i dzieci, strzelani itp. Najbardziej spodobał się wszystkim bieg kolarski.
Rozeszliśmy się, trzeba przyznać - z żalem, dopiero przy blasku księżyca.
Warto nadmienić, że zabawę urządzono na zakończenie tygodnia Polskiego Czerwonego Krzyża, a dochód został przeznaczony na zakupienie samochodu sanitarnego.
A.Romanowicz
"Życie Nowogródzkie" nr 51 z dnia 19.12.1937 r.
Iwieniec
Poranki ludowe Iwieńca. Staraniem Batalionu KOP przy współudziale organizacji i społeczeństwa od dnia 5 bieżącego miesiąca (05.12.1937r.) w każdą niedzielę będą odbywały się w Sali Domu Żołnierza o godz. 13 poranki ludowe. Na program składa się koncert orkiestry, pogadanka aktualna na różne tematy, żywa gazetka, krótka inscenizacja pouczająca oraz odśpiewanie hymnu Pierwsza Brygada. Wstęp bezpłatny,
Kurier Wileński nr 265 z dnia 3.10.1933 r. poinformował:
Wizytacja duszpasterska Jego Ekscelencji księdza biskupa Gawliny na pograniczu
Z Mołodeczna donoszą, iż na pogranicze polsko sowieckie przybył Jego Ekscelencja ksiądz biskup polowy Gawlina, który jak już donosiliśmy będzie wizytował oddziały i strażnice Korpusu Ochrony Pogranicza. Będzie to pierwsza wizytacja duszpasterska. JE ks. biskupa poszczególne oddziały KOP stacjonujące w rejonie Rubieżewicz, Iwieńca, Rakowa, Chocieńczyc, Kozłowszczyzny, Łużek, Dołhinowa, Wilejki , Dzisny .
Po wizytacji oddziałów i niektórych parafii wojskowych na pograniczu polsko sowieckim JE ks. biskup Gawlina będzie przeprowadzał wizytację oddziałów KOP na pograniczu polsko łotewskim, a następnie polsko litewskim. Wizytacja duszpasterska potrwa 14 dni.
Szanowni Państwo Żołnierz Polski Nr 16 z dnia 21.04.1929 r.
2 szwadron K.O.P. Iwieniec Święta Wielkanocne.
Jeszcze szaro było na dworze, a już tłumy ludu poczęły płynąć do kościoła. Nagle z dala od bruku rozległ się potężny, równy, miarowy krok, brzęk szabel i ostróg. Na Boga ... Czy to nie rzymskie rycerstwo idzie oglądać cud odwalenia kamienia na grobie Chrystusa ? Zbliżają się. To nie rzymianie. To 2 szwadron K.O.P. maszeruje do kościoła w Iwieńcu.
Wchodzą. Tłum się rozstępuje. Uderza pieśń Wesołego Alleluja . Uderza dzwonek na podniesienie, wszystkie głowy pochylają się przed Najświętszym Sakramentem, bijąc pokłony Panu. Przebrzmiały echa dzwonów. Tłum zakołysał się, powstał posunął się do przodu i całą swoją mocą znów uderzył pieśnią Wesoły nam dzień dziś nastał. Formują się szeregi i odchodzą do koszar, aby zasiąść do wspólnego stołu.
Dowódca nasz wraz z żoną, by oderwać myśli nasze od domów rodzinnych, stworzyli w świetlicy jedno prawdziwe ognisko domowe. Własnoręcznie ustawili święcone na stołach. Pod ich kierownictwem świetlica wkrótce zmieniła się w jakąś piękną wystawę. Stoły uginają się pod ciężarem święconego. Chciałbym to wszystko zliczyć, opowiedzieć, ale czy potrafię ? ...
Bo czegoż tam nie było:
Szynki kiełbasy wokoło okręcone,
Obok jaj babka, a bigos pachnący
Wokoło przyjemne wonie roznoszący.
Chciałbym wyliczyć, nie zapomnieć czego -
Jeszcze butelek rząd okocimskiego...
Radują się oczy i serca nasze na ten widok i każdego bierze ochota wznieść okrzyk na cześć kochanego dowódcy. Lecz nie było go wśród nas, gdyż zaproszony na święcone 6 baonu K.O.P. miał dopiero za chwilę wrócić. Wkrótce przybył do naszej świetlicy ppłk. Giza w otoczeniu oficerów 6 baonu K.O.P. i przedstawicieli społeczeństwa. Raport składał rtm. Blachani, oficer szwadronu. Ppłk Giza wita się z ułanami. Po krótkiej serdecznej mowie chciałby ze wszystkimi podzielić się święconym i każdemu złożyć życzenia. Czas jednak nie pozwala. Składa je wiec naszemu dowódcy . St. wachm. Minurski, szef szwadronu z ułanem Koźwinem składają życzenia p. pułkownikowi i dzielą się jajkiem w imieniu całego szwadronu. Wszyscy siadają i spożywają, dzieląc się święconym jak w rodzinie. Wkrótce zapanowała powszechna radość. Nieustannie wznoszono okrzyki na cześć przełożonych i przedstawicieli ludności. Patefon ustawiony gdzieś z boku, wygrywał wesołe melodie, głuszony chwilami toastami, które wkrótce zlewają się w jeden okrzyk niech żyją!. Naraz okrzyki cichną. To pan podpułkownik chce się z nami pożegnać. Lecz oto zjawia się fotograf. Nastawia aparat. Proszę uważać... pan troszeczkę w lewo, pan troszeczkę wychyli się... O tak... dobrze, proszę uważać. Cyk. Dziękuję. Zwinął swój namiot i odszedł. Po chwili podpułkownik pożegnał się z nami i w otoczeniu gości opuścił nasze koszary. Wkrótce świetlica opustoszała, lecz nie za długo. Przyszedł muzykant, rozciągnął swoją wspaniałą harmonię i echem polki zwabił nowych gości do świetlicy. Pousuwano stoły i pary ułanów, przytupując w takt szalonej polki, puściły się w tany.
Wachmistrz Glapa
Gazeta "Polska Zbrojna" nr 183 z dnia 06.07.1935 r.opisał pobranie ziemi pod Rakowem przez KOP Iwieniec na Kopiec Marszałka Piłsudskiego w Krakowie.

ŻYCIE KULTURALNE WOJSKA
Ku czci Wodza

Dopiero obecnie dochodzą nas wiadomości, jakim kultem cieszył się Marszałek Józef Piłsudski u ludności pogranicza wschodniego. Mieliśmy możność przekonania się o tem w czasie uroczystości podjęcia ziemi z pod słupów granicznych na kopiec, sypany ku czci Wielkiego Wodza Narodu.
Jak już o tem donosiliśmy, uroczystości te odbyły się wzdłuż całej granicy, zorganizowane przez Korpus Ochrony Pogranicza i Straż Graniczną, na pograniczu wschodnim zaś we wszystkich miejscowościach, w których znajdują się strażnice i oddziały K.O.P. Pomimo tego, że uroczystości z uwagi na swój cel i żałobę narodową, miały przebieg bardzo skromny i odbywały się późnym wieczorem, bo o godzinie 20.45, zgromadziły w prawie 400 punktach na granicy, strzeżonej przez K O. P., od kilkudziesięciu do kilkunastu tysięcy osób w zależności od gęstości zaludnienia w danej okolicy. Ogółem według pobieżnych obliczeń wzięło udział w uroczystościach kilkaset tysięcy ludności, nie licząc oddziałów K. O. P. i Związku Strzeleckiego. W nie których okolicach brały udział całe miasteczka i wioski, oddalone od granicy nawet o kilkanaście kilometrów. Tak samo należy pod kreślić żywy udział szkół, które pomimo zakończenia roku szkolnego przybyły na uroczystości razem z nauczycielstwem. Nie brakło także i duchowieństwa wszystkich wyznań, w szczególności zaś katolickiego, prawosławnego i mojżeszowego.

Na odcinku batalionu Iwieniec" wziął osobiście udział w podejmowaniu ziemi ksiądz biskup piński Kazimierz Bukraba w otoczeniu kleru.
Ziemię podejmowano z całego szeregu miejscowości na granicy, które pamiętne są w historii wojen polskich, a specjalnie w martyrologi naszych walk o niepodległość oraz z ostatniej wojny w latach 19191920.
Wzruszające także były momenty doręczania ziemi niektórym batalionom z przeznaczeniem jej na kopiec Marszałka z wielu miejsc, które zapisały się krwawo w naszej ostatniej wojnie. Np. batalion Iwieniec" otrzymał ziemię z ogrodu w majątku Stary Raków, gdzie został zamęczony przez bolszewików oficer 21 p. p. por Józef Kasprzycki w lipcu 1919 r.

Wśród ziemi, przywiezionej z granic przez delegacje K O. P., znalazła się także ziemia zroszona krwią rycerstwa polskiego, po której dumnie stąpał Jan III Sobieski ziemia z pod Chocima. Ziemia ta została podjęta uroczyście przez delegację bataljonu Borszczów" przy współudziale rumuńskiej kompanji honorowej, komendanta i wszystkich oficerów garnizonu chocimskiego.
Uroczystości podjęcia ziemi na kopiec Marszałka Piłsudskiego z granic Rzeczypospolitej były nowym aktem zespolenia się mieszkańców najdalszych zakątków naszego pogranicza z organizmem państwa polskiego. Dowodem tego tak żywiołowo odczuta chęć oddania hołdu Wielkiemu Polakowi przez złożenie chociażby szczypty ziemi tysiącznych rzesz, zamieszkałych w wioskach pogranicza oraz zauważone łzy w oczach i wyciągnięte bez nakazu ręce prawie wszystkich uczestników uroczystości przy ślubowaniu, aby nic nie uronić z Jego wielkiej spuścizny, a w potrzebie raczej zginąć, niż dopuścić do poniżenia wielkości ojczyzny".

Drugi akt uroczystości odbył się w Krakowie. Akt złożenia ziemi na kopcu miał charakter nie mniej uroczysty. Szczególnie wzruszający był widok delegacyj ludności z całego naszego pogranicza, gdzie zgrzebne koszule Poleszuków, mieszkańców Wileńszczyzny i Podola, pomieszały się z barwnymi strojami górali beskidzkich i huculskich oraz górników ze Śląska.
Tę barwną mozaikę mocno prze mieszaną mundurami oficerów i szeregowych Korpusu Ochrony Pogranicza i Straży Granicznej, łączyła jedna wspólna idea gorącego umiłowania Tego, który gra nice naszego państwa wytyczył i umiał w jego mieszkańcach wyro bić tego ducha, który to państwo prowadzi do wielkości.
f. j. k.
Kurjer Wileński, R.7, nr 63 z dnia 16 marca 1930 r. informował:

Zbrojny zamach na patrol K.O.P. Iwieniec

Przed kilku dniami w rejonie odcinka granicznego Iwieniec patrol K.O.P-u lustrując pas pograniczny znienacka ostrzelany został gęstym ogniem karabinowym i rewolwerowym. Strzały padły z gęstych zarośli, położonych na samej linii granicznej. Nikt z żołnierzy nie poniósł szwanku. Natychmiastowe poszukiwania doprowadziły do ujęcia jednego osobnika, który prawdopodobnie brał udział w zamachu na "kopistów, wskazuje na to rewolwer Nagan znaleziony przy aresztowanym. Pozostali sprawcy napadu zbiegli. Napad powyższy był dziełem prawdopodobnie bandy przemytniczej.
Korpus Ochrony Pogranicza w pierwszą rocznicę objęcia służby na wschodniej granicy 1924 -1925 zamieścił informację o :

SPÓŁDZIELCZOŚĆ W VI BATALIONIE Ochrony Pogranicza w Iwieńcu.
Spółdzielnia VI batalionu istnieje od stycznia 1925 roku i liczy obecnie 363 członków. Kapitał obrotowy stworzono z udziałów członkowskich.
Udziałowcami są wszyscy oficerowie i szeregowi tak zawodowi, jak i
czynni batalionu i szwadronu O. P. Spółdzielnia rozwija się w szybkim tempie dzięki temu, że hasła spółdzielcze są przez wszystkich zrozumiane Spółdzielnie nasze, w porównaniu do spółdzielni formacji wojskowych, mają większe zadanie, gdyż będąc na rubieżach Polski, walczą z niezdrowym handlem tamtejszym, dla którego są solą w oku. Spółdzielnia VI batalionu posiada swoją siedzibę centralną w miasteczku Iwieńcu, filię w koszarach odwodu batalionowego i trzy filie w miasteczkach przygranicznych, miejscach postoju odwodów kompanijnych. W lokalu, gdzie mieści się centrala spółdzielni, w najbliższych dniach będzie otwarta czytelnia, udostępniona dla wszystkich.Spółdzielnie naszego batalionu są placówkami kulturalno-oświatowymi i jako takie odgrywają ważną rolę na rubieżach Polski.
Transport towaru do naszej spółdzielni napotyka na znaczne trudności, gdyż odległość od stacji kolejowej dochodzi do 60 km, co pochłania za sobą wielkie wydatki, których spółdzielnie formacji wojskowych nie znają. Mimo, że koszta są dość znaczne, spółdzielnia konkuruje z powodzeniem z handlem miejscowym. Sprzedajemy artykuły najniezbędniejsze: spożywcze, manufakturę, bieliznę, galanterię, tytoń i t.p. O doborowej jakości i taniości artykułów świadczy ten fakt, że w sklepach spółdzielni ludność miejscowa zaopatruje się w towary. Obecny kryzys gospodarczy, zamknięcie kredytów i.t.p . daje się odczuć również i w ruchu spółdzielczym, w którym zapanował mały zastój. Pomimo braku kapitału obrotowego i zamknięcia kredytów, spółdzielnia nasza czyni wszystkie zabiegi, aby się utrzymać na tym samym poziomie i w dalszym tempie rozwijać swoje agendy.
Dla zobrazowania rozwoju spółdzielni naszego batalionu przytaczam kilka danych statystycznych. W dniu założenia spółdzielni wynosiły udziały 541 zł., obecnie wynoszą 1682 zł. Fundusz specjalny, stworzony z dochodów spółdzielni i przeznaczony na cele kulturalno-oświatowe oraz nagrody sportowe, wynosi 990 zł. 50 gr. Fundusz zapasowy, stworzony z zysków spółdzielni, wynosi 1028 zł. 90 gr. Wartość ruchomości spółdzielni wynosi 388 zł 60 gr.
Stan towarów z dnia l.XI.1925 r. wynosi 14.495 zł. 13 gr. Z tego przypada na wierzycieli 8352 zł. 33 gr. Wartość towaru, który jest własnością spółdzielni 6142 zł. 80 gr. Prócz czytelni, zaopatrzonej w książki i pisma, z których korzystać będą nie tylko żołnierze, ale także i ludność miejscowa, spółdzielnia nasza ma zamiar w najbliższej przyszłości zakupić kino, aby za niewielką opłatą dawać godziwą rozrywkę.
Zbrojna Polska nr 264 Warszawa dnia 24.09.1937 r.

Dom Ludowy imienia Pierwszego Marszałka Polski
W miasteczku Iwieniec powiat wołożyński w roku 1934 zaprojektowano wybudowanie domu ludowego im. Marszałka Józefa Piłsudskiego. Miał to być pomnik pracy ku czci Wodza narodu.
Po założeniu fundamentów roboty budowlane przerwano. Wielkie zapowiedzi i płomienne mowy zostały tylko bezwartościowymi frazesami. Na czyn nie potrafiono się zdobyć.
Dziś na placu, gdzie miał stanąć dom ludowy im. Marszałka Józefa Piłsudskiego, dom kultury polskiej w kresowym mieście, niszczeją fundamenty i leżą bezładne stosy rozrzuconego gruzu. Z tą ruiną pracy ośmielono się związać wielkie imię.
Ponieważ inicjatorzy budowy opuścili ręce i obojętnie patrzą na te ruiny rozpoczętego dzieła , sprawą zainteresował się komendant garnizonu oraz korpus oficerski i podoficerski. Niestety tak mały garnizon własnymi siłami nie może wybudować domu ludowego. Niszczejące fundamenty domu im. Józefa Piłsudskiego nie mogą stać się symbolem bezsilności i niedbalstwa społeczeństwa polskiego w Iwieńcu. Dom ten musi stanąć. Postawi go wojsko, które stworzyło już tyle placówek kulturalnych, w całym kraju, a szczególnie na ziemiach kresowych.

Komendant garnizonu Iwieniec oraz wszyscy oficerowie i podoficerowie tego garnizonu zwracają się z gorącym apelem do kolegów całe armii, aby w miarę możliwości, w formie najdrobniejszych nawet ofiar przyszli im z pomocą.
Na zaniedbanych fundamentach wkrótce musi stanąć dom ludowy im. Marszałka Józefa Piłsudskiego, ognisko kultury polskiej.
Ofiary na budowę domu ludowego im. Marszałka Piłsudskiego można nadsyłac do redakcji Polski Zbrojnej.
Zbrojna Polska nr 266, Warszawa z dnia 18.10.1930 r.

Ogłoszenie

Do Rejestru Spółdzielni Sądu Okręgowego w Wilnie w dniu 19.09.1930 r. pod nr 573 wciągnięto następujący wpis: Rejestr Handlowy Sp. III. 573 Firma Spółdzielnia Spożywcza 6 Baonu Ochrony Pogranicza w Iwieńcu z odpowiedzialnością udziałami. Firma : Spółdzielnia Spożywcza 6 6 Baonu Ochrony Pogranicza w Iwieńcu z odpowiedzialnością udziałami zmienia się na Spółdzielnia Spożywcza 6 Batalionu i 2 Szwadronu Korpusu Ochrony Pogranicza w Iwieńcu z odpowiedzialnością udziałami
Zarząd obecnie stanowią : porucznik Zygmunt Grzymała, sierżant Franciszek Królak i wachmistrz Franciszek Glapa, jako członkowie oraz sierżant Antoni Kryska, sierżant Wacław Anglik i plutonowy Anzelm Glugla, jako zastępcy
Gazeta Polska nr 109 z dnia 22.04.1938 r.

Pożegnanie opuszczających szeregi kopistów

Wołożyn, 21.04.1938r. W miasteczku Iwieńcu, powiatu wołożyńskiego , miejscowe organizacje społeczne oraz młodzież, zorganizowały pożegnanie dla odchodzacych do domu żołnierzy KOP z miejscowego garnizonu.

Podobne uroczystości pożegnania odbyły się również i na terenia wsi. W e wsi Pereżyry, wybudowano bramę, pod którą zebrała się ludność żegnając okrzykami odchodzących rezerwistów. Z przykładów tych widać, że współżycie ludności zamieszkałej w pasie granicznym z Kopistami jest naprawdę wzorowe. (E)
Dziennik Wileński Głos Wileński nr 267 z dnia 28.08.1937 r.

Dom Ludowy w Iwieńcu buduje wojsko
Jeszcze w 1934 r. w miasteczku granicznym Iwieniec zaprojektowano budowę domu ludowego, na pamiątkę 15-lecia Niepodległości.
Po założeniu fundamentów robotę przerwano. Wielkie zapowiedzi zostały tylko bezwartościowymi frazesami. Na czyn nie potrafiono się zdobyć. Dziś na placu w Iwieńcu, gdzie miał stanąć dom ludowy, niszczą się fundamenty i leżą stosy rozrzuconego gruzu. Ponieważ inicjatorzy budowy domu opuścili ręce, sprawą zainteresował się komendant garnizonu oraz korpus oficerski i podoficerski K.O.P. Postanowiono dom wybudować w Iwieńcu, wybudować w drodze składek i ofiar wojskowych. (h)
"Kurier Wileński" Nr 37 z dnia 07.02.1938 r. zamieścił informację o rajdzie narciarskim KOP-u z granicy do Wilna 6-10. lutego 1938 r.

KOP Maszeruje do Wilna (07.02.1938r.)

Wczoraj rozpoczął się rajd do granicy wschodniej przez Iwieniec-Bohdanów-Oszmianę do Wilna.
Trasa rajdu wynosi 170 km. W rajdzie udział biorą oficerowie i podoficerowie KOP.
Uczestnicy rajdu do Wilna przybędą prawdopodobnie 10 lutego w godzinach popołudniowych 11 lutego nastąpi złożenie przez uczestników marszu wieńca na Rossie.
W uroczystości tej udział wezmą przedstawiciele władz wojskowych i cywilnych.
Warto nadmienić, że rajd ten odbywa się rokrocznie. Przyczynia się on w dużej mierze do zwiększenia popularności sportu narciarskiego na prowincji. Podobnych rajdów powinno być u nas jak najwięcej.
Dziennik Urzędowy Województwa Nowogródzkiego z 1927 r zamieścił następujący odpis pisma.

Korpus Ochrony Pogranicza
Baranowicze dn. 15/I.1927

D-wo 2 Brygady
L. dz. 200/Pi. D-ca.

Do
P. Wojewody Nowogródzkiego
w Nowogródku.

Nowo mianowany Starostą Wołożyńskim Pan Jan Emeryk zaraz po objęciu urzędowania zwiedził odcinek graniczny położony na terenie Jego Starostwa, w serdeczny sposób interesując się życiem wewnętrznym żołnierza. Z inicjatywy Pana Starosty Emeryka Sejmik Wołożyński uchwalił zakup z funduszu kasy Sejmikowej 50 kożuchów wartowniczych, koszty których wyniosły przeszło 3000 złotych.
Z Jego też inicjatywy zebrano wśród miejscowego społeczeństwa 493 zł., które Pan Starosta Jan Emeryk przekazał D-cy 6 Baonu Korpusu Ochrony Pogranicza w Iwieńcu, na urządzenie Gwiazdki żołnierzom 6 Baonu KOP.

Nie tyle mi chodzi tu o stronę materialną, która doprawdy jest bardzo dużą i ulży w znacznym stopniu żołnierzowi w jego codziennych trudach fizycznych; chodzi mi o stronę kardynalną faktu, że obywatele tutejsi uchwalają znaczną sumę pieniężną ze swojej kieszeni dla żołnierza Polskiego aby mu ulżyć w jego trudach spełnianego obowiązku względem Kraju.
W ciągu tak krótkiego czasu Pan Starosta Emeryk potrafił w tak wybitny sposób opanować i upaństwowić umysły przedstawicieli włościaństwa w Sejmiku, co ze względu na tutejsze stosunki jest iście bardzo doniosłym sukcesem.
Za łaskawym pośrednictwem Pana Wojewody, składam serdeczne żołnierskie podziękowanie w imieniu swojem i podległych mi oddziałów KOP Panu Staroście Janowi Emerykowi.

Dowódca Brygady
() Bolesław Ostrowski
Pułkownik.

WOJEWODA NOWOGRÓDZKI
Nowogródek.dn. 28/1.1927 r.
Nr. Pr. 160,27.

Do
Pana Jana Emeryka Starosty pow. Wołożyńskiego

Przesyłając w załączeniu odpis pisma Dowódcy 2-giej Brygady Korpusu Ochrony Pogranicza, w które za moim pośrednictwem składa Panu Staroście w Imieniu swoim i podległych jemu oddziałów, serdeczne żołnierskie podziękowanie za podjętą przez niego inicjatywę, dzięki której żołnierze 6-go Batalionu otrzymali 50 kożuchów i mieli urządzoną gwiazdkę, ze swej strony, za pobudzenie instytucji samorządowej i społeczeństwa do ofiarności i wskazanie najbardziej aktualnych w danej chwili celów, wyrażam Panu również moje podziękowanie.

1 Załącznik.

() Zygmunt Beczkowicz
Wojewoda.
Żołnierz Polski nr 41 Warszawa dnia 13.10.1929 r.

6 Batalion Korpusu Ochrony Pogranicza w Iwieńcu Pożegnanie Rezerwistów Rocznik06/I . Po półtorarocznym strzeżeniu granic Rzeczypospolitej 20 września 1929r. opuścili szeregi 6 baonu K.O.P. szeregowi rocznika 06/I . Już 19 września gromadki świeżych cywilów przechadzały się po ulicach miasteczka Iwieńca w oczekiwaniu uroczystej chwili pożegnania. O godzinie 16 zebraliśmy się na świetlicy przejęci myślą o prędkim rozstaniu się z kochanym Korpusem Ochrony Pogranicza. Każdy z nas z żalem patrzał po raz ostatni na to, co go dotychczas otaczało, gdzie przeżył tyle wesołych chwil wspólnie ze swoimi kolegami. Teraz odczuł głęboko, jak to wszystko jest dla niego bliskie i miłe, gdy pomyślał, jak prędko przeszła ta służba wojskowa, zawierająca przejść tyle. Zebranych rezerwistów pożegnał dowódca batalionu płk. Giza wraz z oficerami, przypominając obowiązki żołnierza w rezerwie i dziękując za trudy i ciężką służbę. Na zakończenie wzniósł okrzyk na część pana Prezydenta Rzeczypospolitej i pana Marszałka Piłsudskiego, który rezerwiści powtórzyli trzykrotnie, unosząc czapki do góry. Następnie odbyło się nadanie wyróżniającym się szeregowym za ich wierną służbę graniczną odznak pamiątkowych K.O.P. Po pożegnaniu z przełożonymi i gronem przyjaciół późnym wieczorem rezerwiści udali się do stacji kolejowej Olechnowicze. Wśród wesołego gwaru z pieśnią na ustach, której echa w nocnej ciszy daleko rozlegały się po strefie nadgranicznej, opuściliśmy koszary dążąc do progów rodzinnych, by przy swoich warsztatach pracować dalej na pożytek i chwałę Ojczyzny.

kpr. rez. Miszczuk
"Kurier Wileński" nr 184 z dnia 14.08.1929r. zamieścił następującą informację:

Iwieniec. W dniu 10 sierpnia 1929 r. Teatr 6-go Batalionu Korpusu Ochrony Pogranicza w Iwieńcu wystawił 3 aktową komedię Michała Bałuckiego pod tytułem Radca pana radcy w reżyserii porucznika Szularskiego. Po przedstawieniu odbyła się Zabawa Taneczna, z której dochód przeznaczono na cele Batalionu.
Kurier Wileński wraz z Kurierem Wileńsko - Nowogródzkim nr 281 z 12.10.1937r.
WOŁOŻYN
- W Iwieńcu odbyła się wielka loteria fantowa, zorganizowana przez Korpus Ochrony Pogranicza i miejscowe społeczeństwo na budowę Domu Ludowego w Iwieńcu imienia Marszałka Józefa Piłsudskiego. Loteria dała około 1000 zł dochodu.
Zainteresowanie było bardzo duże, gdyż można było wygrać 3 konie wartości około 300 złotych. Cena losu na tak wartościowe fanty wynosiła 30 groszy.
Najbardziej czynny udział w budowie domu ludowego bierze Korpus Ochrony Pogranicza Iwieniec przy poparciu miejscowego społeczeństwa. Budowa ścian domu ludowego jest już na ukończeniu .
Dom mieści się przy rynku. Budowa jest ogniotrwała. (f)
Żołnierz Polski 1925, R. 7, nr 36 (472) poinformował o budowie stadionu sportowego przez KOP Iwieniec


Wkrótce niewybredni dotychczas sportowcy zaczęli oglądać się za jakimś boiskiem i odpowiednimi urządzeniami. Wyszukaliśmy piękny plac obok koszar w Iwieńcu, nadzwyczaj malowniczo położony i w drugiej połowie czerwca przystąpiła kompania odwodowa do budowy boiska na wzór boisk zagranicznych. Z dniem każdym rosło boisko. W końcu lipca br. ujrzeli zdumieni mieszkańcy, że pusty dotychczas plac, zmienił się w piękny stadion : jak stół równe boisko do piłki nożnej, 400 metrowa bieżnia, zbudowana podług najnowszych wymogów techniki, tor przeszkód, skocznia, tor szermierczy i rzutnia do granatów. Ze składek oficerów i szeregowych drużyna dowódcy batalionu i pierwsza kompania zakupiły kostiumy do piłki nożnej, nad to komplet przyrządów do lekkoatletyki, Inne oddziały idą za naszym przykładem.
Poświęcenie koszar Korpusu Ochrony Pogranicza w Iwieńcu przez ks. biskupa Władysława Bandurskiego miało miejsce 2 sierpnia 1925r. w obecności dowódcy 2 brygady płk Józefa Olszyny - Wilczyńskiego, oraz okolicznych ziemian i tłumnie zgromadzonej miejscowej ludności, Dla uświetnienia uroczystości odbył się pokaz gimnastyczny oraz rozgrywki w piłkę nożną na specjalnie do tego celu przygotowanym boisku.

*
*
*
*