Wybrane zdjęcia
Pałac w Belmoncie
Szkielet pałacu oczyma martwymipatrzy na zachód różany,
a wicher północny uderza o ściany,
po parku liśćmi suchymi szeleści
i szepce dawne przedziwne powieści.
A czasem widać tam panią w robronie,
spogląda na burzliwe jeziora tonie
i mówi: list miałam wczora
od króla Stasia z Warszawy…
Nie pomnę…zali niemodna,
nie miła królowi stolica,
że się z Warszawy przenosi do Grodna,
czy może kaprysi caryca?...
Czy on? (…)
Lecz inna postać znów staje w komnacie,
jej szata grecka powiewna,
a postać czarowna i rzewna,
i loki krucze spływają po szacie.
…Czy chabry zakwitły, maki,
czy pędzą gwardyjskie rumaki?
Czy kwiat się czerwieni w kąkolu?
Czy ciągnie król Neapolu?
I zanim trąbka zadźwięczy
a cesarz na Moskwę uderzy,
pióropusz u nóg jej leży,
a przed nią marszałek, król klęczy.
Szkielet pałacu oczyma martwymi
patrzy na zachód różany,
a wicher północny uderza o ściany,
po parku liśćmi suchymi szeleści
i szepce dawne przedziwne powieści.
Ta urocza ballada napisana przez Henryka Skirmuntta wspaniale ilustruje romantyzm ruin pięknego pałacu i legend, a także faktów związanych z czarującymi jego właścicielkami. Dobra nazywały się dawniej Olgierdowszczyzna, później od nazwiska właścicieli, Achremowiczów, nazwano je Achremowcami, później – Belmontem. Następni właściciele, Salmonowiczowie, sprzedali majątek w 1748 roku Hylzenom. Ogromnie zamożna rodzina posiadała rozległe dobra w okolicy. Pałac w Belmoncie zbudował wojewoda mścisławski i starosta brasławski, Józef Jerzy Hylzen w połowie XVIII wieku. W 1798 roku ostatni z rodu Hylzenów sprzedał pałac i dobra Mikołajowi Manuzziemu, znanemu na Brasławszczyźnie jako „Diabeł Północy”. Jego żoną była słynna z urody i skandali obyczajowych starościna opeska Jadwiga ze Strutyńskich Ciechanowiecka. Synem Jadwigi ze związku z królem Stanisławem Augustem był Stanisław Manuzzi, nazywany „królewiczem”.
Hrabia Stanisław Manuzzi objął w posiadanie Belmont w 1808 roku. Załagodził spory sąsiedzkie przybranego ojca, wyrównał krzywdy i zdobył sobie uznanie i popularność wśród ziomków, którzy wybrali go na posła i marszałka powiatu. Stanisław i jego piękna - jak matka Stanisława – żona, Konstancja z Platerów, prowadzili działalność filantropijną i oświatową – szkoły, biblioteki, szkółki parafialne, pensję dla panien i inne zakłady dobroczynne. Dwór w tym okresie był ośrodkiem życia towarzyskiego i kulturalnego. Stanisław Manuzzi zmarł w 1823 roku; jego żona przekazała majątek bratu, Ignacemu Wilhelmowi Broel-Platerowi.
Niedługo potem (być może w czasie Powstania Listopadowego) pałac spłonął. Ocalało tylko prawe skrzydło mieszczące pałacową kaplicę. Platerowie na potrzeby rezydencji zagospodarowali i powiększyli jeden z budynków istniejących na terenie posiadłości. Zgromadzono tam ogromną kolekcję dzieł sztuki, częściowo pozostałych po Hylzenach i Manuzzich. W 1915 roku w obawie przed nadchodzącymi Niemcami, dzieła te wywieziono do Petersburga. Stamtąd już nie wróciły. Budynek - rezydencja spłonął w czasie I wojny światowej. Po wojnie wybudowano w pobliżu ruin pałacu dwór, który do 1939 roku służył jako siedziba Platerów.
Do wybuchu wojny kaplica pałacowa służyła ludziom, a ruiny pałacu choć „straszyły oczyma martwymi”, wyglądały okazale, monumentalnie i romantycznie. Stały też dworskie zabudowania gospodarcze. II wojna światowa zmiotła wszystko – dziś nie ma już śladu po jednej z najwspanialszych rezydencji dawnej Rzeczypospolitej. Wyobrażenie o niej daje tylko obraz nieocenionego dokumentalisty, Napoleona Ordy. Pozostały tylko legendy i ballada Henryka Skirmuntta.
A.O.
Na podstawie:
Grzegorz Rąkowski „Wśród jezior i mszarów Wileńszczyzny”, Rewasz 2000