> ̳ > > > ̳
. ̳
.   ̳

| ̳ -

WIARUS nr 27 , Warszawa dnia 01.07.1939r.

Iwieniec

Tegoroczna uroczystość Bożego Ciała w Iwieńcu miała przebieg specjalnie uroczysty.
W blaskach południowego słońca, przy dźwiękach dzwonów kościelnych i pieśni religijnych z kościoła św. Michała wyszła uroczysta procesja, jednocześnie nadeszła procesja z kościoła św. Aleksego. Procesje podążały w kierunku ul. Rydza Śmigłego do koszar miejscowego garnizonu, gdzie znajdował się pięknie ozdobiony ołtarz. Celebranta prowadził d-ca miejscowego garnizonu oraz miejscowy sędzia. Za baldachimem tworzył szpaler pluton honorowy szwadronu KOP-u, następnie kompania honorowa kopistów oraz tysięczne rzesze wiernych.
Przy pięknie ubranym przez żołnierzy ołtarzu, ks. proboszcz odprawił modły, a chór kościoła św. Michała wykonał podniosłe pienia religijne. Następnie procesja wróciła z powrotem na rynek, gdzie przy ołtarzu zbudowanym przez społeczeństwo miejscowe odprawiono modły, po czym procesja skierowała się do kościoła, gdzie nastąpiło zakończenie uroczystości Bożego Ciała przez odśpiewanie Boże coś Polskę Przyszły ułan pancerny.
Gazeta "Czas" nr 274 z dnia 17.06.1913 r.zamieściła informacje o zawaleniu się mostu na rzece Wołmie podczas procesji w dniu krzyżowym 04.06.1913 r. w Iwieńcu

Procesja na Litwie : Kurier Litewski opisuje zajście następująco : z kościoła w Iwieńcu w guberni mińskiej wyszła procesja z proboszczem na czele, dążąc przez rynek miasteczka do krzyża, stojącego przy końcu ulicy Nowe Miasto. Między rynkiem, a ulicą Nowe Miasto znajduje się na rzece Wołmie młyn z mostem, należącym do właściciela Iwieńca, Rosjanina, Piotra Doroguncewa.

Przodujący procesji z insygniami kościelnymi przeszli przez most, lecz gdy wszedł lud z księdzem, połowa mostu się zawaliła i będący na niej wpadli do wody . Rozległy się krzyki; jedynie dzięki przytomności obecnych mężczyzn nikt nie utonął. Proboszcz ks. Franciszek Biełohłowy, będąc na samym końcu załamującego się mostu, został pochwycony za ręce przez otaczający lud i wydobyty na brzeg rzeki.

Jak się okazało, katastrofę spowodowały zgniłe belki. Gdy się przekonano, że wszyscy wyszli cało, ruszono ze śpiewem dalej do krzyża. Procesja musiała wracać do kościoła przez pola i ogrody, a rzekę przeszli wszyscy po kładce.

Doroguncew nie tylko nie pośpieszył na miejsce wypadku z pomocą, nie tylko nie przysłał nikogo w celu naprawienia mostu o tyle, by procesja mogła wrócić, lecz gdy go proszono o to, nie chciał dać ani robotników, ani materiału.
Wypis z Raportu drugiego, dnia 15 czerwca 1794 r. w Iwieńcu datowanego tegoż Szefa Korpusu Strzelców Wolnych.

Nieprzyjaciel przed nami pierzcha. Jegry i Kozacy tu znajdujący się, na odgłos, że Wojsko Polskie bliskie, umknęli tak szybko, że nadzy prawie oklep na koniach porzucili to miasteczko, tylko jegra i zwłoszczyka jednego schwycić nam się udało. Zdobycz zaś nasza w suknach, broni, amunicjach, srebrach, mąkach, powózkach i żelazie do kilkakroć sto tysięcy wynosić może; do przesłania której potrzebnych użyję środków. Wojska Moskiewskie od Nieświeża i Mińska ku Bienicy w tych dniach ciągnęły, ale nie w znacznej liczbie. Lud tutejszy uradowany z przybycia wojska naszego spotkał mię za miastem z chlebem i solą. Posuwamy się śmiało. Nic determinacji mojej zmienić nie może, i gdyby tysiąc razy życie moje mógł postradać, tysiąc razy poniósłbym je z ochotą dla kochanej Ojczyzny. To jest jednomyślne tchnienie całego naszego Korpusu, który, albo się sławą okryty wróci, albo stosem trupów przy obronie Ojczyzny stanie się. Uniwersały do Obywateli Województwa Mińskiego stosownie do danych mi Ordynansów dziś wydane będą. Przyłączam kopię onych również jak i mojej dyspozycji, ażeby w Rakowie gdzie Moskwa jeszcze stoi, bez względu na ochronę mego majątku, magazyny i amunicję Moskiewskie podpalone były.
69. Iwieniec dn. 15 czerwca (1794). Odezwa księcia Michała Ogińskiego do obywateli Mińskiego Województwa


Obywatele, urodzeni w jednej Ojczyźnie, którzy szantażem sąsiednich państw z łona matki swojej zostaliście wyrwani. Zrzućcie z siebie krepujące jarzmo, przez które Was niezależnych Polaków tyran uczynił nieszczęśliwymi niewolnikami. Weźcie do Waszej ręki broń, którą tylko Wasi przodkowie mogli pewnie uśmiercać nieprzyjaciół Ojczyzny. Dołączcie z Waszymi siłami do sił Waszych współbraci tak, jak i dobre odłączone serca Wasze niech się z nimi połączą. Zawstydzony przez zjednoczone i zgodne siły podły tyran, który uważa, że zgnębi Polaków, być może dostanie ataku serca.

Niech zadrży despota, patrząc na zapał z cnoty i rozpaczy pochodzący. Każdy z Was niech przyłączy się do uświęconego aktu krakowskiego pod dowództwem Kościuszki ustanowionego. Niech wzbiera w duszy Waszej mimowolna sprawiedliwość, nasza cnota i jednomyślność wystraszyć może najsilniejszego nieprzyjaciela. Z własnego doświadczenia wiem, że wszędzie tam, gdzie pokazał się polski żołnierz, bo wszędzie można zostać ofiarą albo z biegu zwrócić się przeciwko nieprzyjacielowi, który przybył, aby grabić, ale ten kto jest bezbronny jest całkiem zastraszony, i wojny się lęka. Wystąpienie moje w granicach województwa mińskiego zaświadcza o klęsce wojsk moskiewskich, naprawdę codziennie po drodze rozbijanych, i zdobywanie na nich znacznych łupów.

Tak więc my, bracia i obywatele, wszyscy teraz wokół stańmy odważnie, dla odzyskania wolności Ojczyzny lub pozwólmy się pogrzebać w jej ruinach. A kiedy o tym Wam, obywatele będący wysyłany od pełnego cnoty i męstwa generała porucznika wojsk litewskich Jasińskiego, ogłaszam to jednocześnie z nadzieją,że ta moja odezwa rozpali w sercach Waszych ognień. Uniwersał niezwyciężonego Kościuszki i akt krakowski pokażą Wam sposób, w jakim przykładem możecie połączyć się z nami. I na sam koniec polecam, treść tej odezwy razem z aktem krakowskim na drzwiach kościelnych przybić, a kopie z nich rozesłać po wszystkich parafiach, i wszystko uczynić proszę Was z miłości do Ojczyzny.

Wydano w Iwieńcu 15 czerwca 1794 r. Obywatel Michał Ogiński dowódca korpusu , dowodzący wojskami (Szefa Korpusu Strzelców Wolnych)

Informacja dotycząca powrotu o.o. franciszkanów do Iwieńca na podstawie książki Zdzisława Gogola OFMConv. pt "Dzieje franciszkańskiej Prowincji Św. Antoniego i bł. Jakuba Strzemię 1918 -1939" - Wydawnictwo UNUM Kraków 2011

Inicjatorem procesu rewindykacyjnego klasztoru i kościoła w Iwieńcu był ordynariusz miński bp Zygmunt Łoziński. W roku 1921 zaproponował on franciszkanom przekazanie dwóch kościołów, klasztoru i plebanii oraz przynależnych gruntów. Jednocześnie zasugerował, aby zakonnicy ożywili i rozwinęli istniejące zakłady murarskie i cegielnie. Prowincjał o. A. Karwacki w 1921 roku ze względu na lokalizację miasta nie zdecydował się objąć placówki w Iwieńcu. Z jednej strony zniechęcał brak dróg i kolei , z drugiej sąsiedztwo granicy bolszewickiego państwa. Czasy były niespokojne. Niedawna wojna z 1920 roku była także argumentem przeciw podjęciu tej fundacji.
Do Iwieńca franciszkanie jednak wrócili. Stało się to na krótko przed wybuchem II wojny światowej. W dniu 3 maja 1939 roku przejęli klasztor i kościół. Przekazał je wraz z liczącą około cztery tysiące wiernych parafią w imieniu ordynariusza pińskiego bpa Kazimierza Bukraby dziekan iwieniecki ks. Antoni Aulich.


WIARUS nr 30 , Warszawa dnia 27.07.1935r.
Dzwon imienia Marszałka Piłsudskiego w Iwieńcu.

Garnizon Iwieniec korzysta z kościoła pod wezwaniem św. Michała
Archanioła w Iwieńcu, jako ze swego kościoła garnizonowego. Kościół
ten od roku 1917 pozbawiony był dzwonów, skonfiskowanych w czasie wojny
przez rząd rosyjski.
W kwietniu bieżącego roku korpus oficerski, podoficerski i strzelcy
garnizonu w Iwieńcu postanowili ufundować dla kościoła jeden z
brakujących dzwonów, a w maju komitet fundacji postanowił dzwon ten
powiększyć w tonażu i poświęcić go pamięci Zmarłego Wodza,
Pierwszego Marszałka Józefa Piłsudskiego. Mając na uwadze z jednej
strony głęboką religijność mieszkańców, na których głos dzwonu
zawsze wywiera wielkie wrażenie, a z drugiej strony konieczność
pozostawienia dla potomnych symbolu miłości i czci, jakie Naród żywił
dla osoby Pierwszego Marszałka komitet postanowił poza dedykacją wyrytą
na dzwonie, a poświęcającą go pamięci nieodżałowanego Wodza w
akcie konsekracyjnym nadać temu dzwonowi miano Dzwon Marszałka Józefa
Piłsudskiego i przekazać kościołowi obowiązek by w każdą
rocznicę w godzinę śmierci Wodza dzwon ten półgodzinnym podzwonnym
oddawał hołd prochom zmarłego Marszałka i postać Jego przypominał
potomnym . Tak podjęta i potraktowana fundacja nabiera charakteru
pomnika., który garnizon postawił w hołdzie Pierwszemu Marszałkowi
Polski.

Dnia 16 czerwca 1935 roku Jego Eminencja biskup piński, ksiądz Kazimierz
Bukraba, dokonał uroczyście aktu konsekracji dzwonu i podkreślił w
przemówieniu symboliczne znaczenie fundacji, a podpisując akt
konsekracji, nakazał kościołowi odprawianie podzwonnego w każdą
rocznicę śmierci Marszałka Polski. W uroczystości konsekracji wzięły
udział wszystkie pododdziały garnizonu.

Dzwon ufundowany przez garnizon Iwieniec , o wadze 1260 kilogramów,
posiada wyryty napis tej treści:W miejsce zrabowanych przez rząd
zaborczy w czasie wielkiej wojny w roku 1917, dzwon ten został ulany w
Niepodległej Polsce i poświęcony pamięci Wodza Narodu i Wskrzesiciela
Ojczyzny, Pierwszego Marszałka Polski, Józefa Piłsudskiego.
"Nasz Przyjaciel" nr 46 z dnia 15.11.1931 r. , w której zamieściła informację o wypędzeniu hodurowców przez ludność w Iwieńcu .

Akcja agitacyjna sekty hodurowców i baptystów w powiecie wilejskim, mołodeczańskim i wołożyńskim zupełnie zmalała. Włościanie nie dają się namówić żadnymi obietnicami do wstąpienia do sekty i wszelkie zamiary agitacyjne hodurowców i baptystów tłumią w zarodku.

W Rakowie, Iwieńcu i Wołożynie agitatorów włościanie wypędzili ze wsi. Dwóch hodurowców i trzech baptystów dotkliwie pobito na zebraniu w Borkowszczyźnie. Agitatorzy pod ochroną policji zmuszeni byli opuści czym prędzej miasteczko.
IWIENIEC

Dnia 27 lipca 1923r. odbyło się walne zebranie rzemieślników zamieszkałych w Iwieńcu, na którem, po zaznajomieniu się z celami i statutem Centralnego Towarzystwa Rzemieślniczego, postanowiono utworzyć Towarzystwo Rzemieślnicze, jako oddział Centralnego. Organizacja taka w Iwieńcu jest potrzebną i będzie pożyteczną z uwagi na dużą ilość rzemieślników zamieszkałych tamże, głównie garncarzy i kaflarzy, choć nie brak i innych zawodów.
Oparcie się o organizację centralną pozwoli miejscowym rzemieślnikom nawiązać kontakt z rynkami zbytu towarów, które, bez oglądania się na Wschód, mogą zbyt ten znaleźć.
Jaka dalsza działalność Towarzystwo winno być zawiązanie spółek handlowych opartych o stałych odbiorców.

Do komitetu organizacyjnego weszli pp.: Mikucki, Kozłowski, Łotysz, Sobolewski Bolesław, Sobolewski Witold, Sosnowski.

Miejscowy proboszcz kościoła pw. św. Michała ks. Wiktor Kulukas zaofiarował nowej organizacji swoją doświadczoną i chętną radę i pomoc.
Drodzy Ojowie i drodzy parafianie jestem zauroczona zmianami w kosciele.Niech Pan Wam dalej blogoslawi.Pamietam w modlitwie
ks. Bujnowski Leon ( 1891-1943). Ur. 16.06.1891 w Olszance k. Sokala. Należał do archidiecezji mohylewskiej, a następnie diecezji pińskiej. Był absolwentem metropolitalnego seminarium duch. w Petersburgu. Bezpośrednio po święceniach kapłańskim pracował jako wikariusz jednej z parafii w Moskwie (w 1917 było w tym mieście 27 700 katolików), a następnie jako proboszcz par. Rudnia-Szlagin w dek. Homel. Później był proboszczem i dziekanem w Homlu. Poszukiwany przez CZEKA w 1922 w związku z oporem przeciwko konfiskacie przedmiotów liturgicznych w kościołach i zagrożony aresztowaniem (wg niektórych źródeł uciekł z aresztu), ukrywał się pod fałszywym nazwiskiem w Mińsku. W latach 1925-1932 był proboszczem par. św. Michała Archanioła w Iwieńcu i wizytatorem szkół (katechizacji) w diec. pińskiej. Na przełomie 1933 i 1934 pozostawał, jak się zdaje, bez stanowiska w diecezji. W latach 1939-1943 był p.o. proboszcza par. Niedźwiedzica, gdzie 27.06.1942 został aresztowany i uwięziony w Baranowiczach przez okupacyjne władze niemieckie dnia 13.07.1942 r. razem z grupą 14 innych okolicznych księży został rozstrzelany na tamtejszym cmentarzu. Istnieje też wersja o jego śmierci w niem. obozie koncentracyjnym w Kołdyczewie k. Baranowicz. Aresztowań księży dokonywano na polecenie niemieckich władz w związku z nie wykonywaniem przez niektórych z nich zarządzenia o wprowadzaniu języka białoruskiego do kościołów. (por. J. T u r o n e k, Białoruś pod okupacją niemiecką, Warszawa 1993, s. 137). Źródła: [3: syg. 70, k. 236-238]; [14: 1915-1917, 1923, 1926- -1932]; [32: syg. A.12.P/4/4]; [66]; [69: 1926-1939]; [107]; [167 z. IV]; [181].
Krzyż "Straży Mogił Polskich" (z Wrocławia) przy murze kościelnym oznacza miejsce, w którym w listopadzie 1938 r. mieszkańcy Iwieńca złożyli uroczyście szczątki Nieznanego Polskiego Żołnierza poległego w 1920 r. w walce o wolność i polskość Iwieńca.
Szczęść Boże,

Przesyłam najlepsze pozdrowienia dla o. Lecha Bachanka oraz dla wszystkich ojców franciszkanów pracujących w Iwieńcu.

Z modlitewną pamięcią,
Anna Kula
.. . .
czy wymieniony przez was ks. Wiktor Kulukas jest tą samą osobą,która była Kapłanem diecezji w Pińsku, święcony w Petersburgu w 1894 r.?
Proboszczem Białego Kościoła pw. św. Michała był przed wojną ks. Frąckiewicz i ks. Hilary Pracz - Praczyński. Konspiracja iwieniecka gromadziła w kościele sprzęt medyczny, który po Powstaniu Iwienieckim 19 czerwca 1943 r., polscy partyzanci zabrali do lasu. W samo południe "Dzwon Marszałka" , dał sygnał do wybuchu zbrojnego powstania w Iwieńcu.
, . , . ᳢

*
*
*
*